TRENING

Jeśli w Twoim życiu musi być plan, lubisz znać cel każdego treningu i czujesz się jak ryba w wodzie, kiedy masz wszystko rozpisane od A do Z – to bardzo Cię podziwiam!

A to dlatego, że w całej mojej wieloletniej historii treningowej nie było miejsca na skrupulatnie obmyślone treningi: w poniedziałek górne partie, we wtorek wolne, w środę trening interwałowy, w czwartek brzuch i tak dalej. Ja po prostu uwielbiam trenować dla zdrowia, kondycji i – no co będę ściemniać! – zgrabnej sylwetki, ofkors. Ale nie spędzi mi snu z powiek trochę za mały obwód pośladków i może nie tak pięknie wyeksponowane udo.

Bardziej skupiam się na tym, na jaką aktywność mam akurat ochotę i myślę, że jest to jedna z najważniejszych przyczyn, które sprawiają, że ruch będzie w naszym życiu zawsze. Przecież cały sęk w tym, żeby mieć z tego przyjemność! No bo wyobrażacie sobie mieć ogromną ochotę na bieganie, jest piękna pogoda, ptaszki śpiewają, w trzewiach miota się wasz wewnętrzny Mo Farah, ale akurat w planie treningowym macie górne partie ciała z obciążeniem, więc zasuwacie z tymi hantlami psiocząc na cały świat, czy coś? NO WAY!

Oczywiście, jest całe mnóstwo osób, dla których bardzo ważne jest osiąganie coraz lepszych wyników czy skrupulatnie określone cele sylwetkowe – no to wtedy bez porządnego planu ani rusz! Ale ja bym chciała, żeby ludzie po prostu więcej się ruszali: spacerowali, tańczyli, chodzili na zumbę, biegali, robili treningi interwałowe, aerobowe, siłowe, pływali, często wstawali od krzesła, grali w piłę ze znajomymi albo wylewali z siebie siódme poty na pole dance. Ruch to zdrowie! Co za różnica, jaki?

I – jak już wspomniałam w sekcji O MNIE – taki jest cel tego bloga – pokazać Wam, jak wpleść w życie więcej ruchu!

5!