„Bądź sobą – chyba, że jesteś chamem” – czyli skończmy już z tym hejtem, plis!

“W Internecie bądź sobą. Chyba, że jesteś chamem – wtedy bądź kimś innym” – obiło się Wam o oczy takie zdanie, gdzieś wśród fejsbukowej lawiny wszechobecnej nicniewartości? To myśl przewodnia nowej kampanii OLX.pl i muszę przyznać, że nawet trochę się zachwyciłam. Bo naprawdę wciąż zachodzę w głowę, dlaczego ktoś, mając do wyboru bycie chamem i niebycie chamem, wybiera to pierwsze.

Social media kontra koty

Long story short – moja relacja z social media jest chyba jeszcze gorsza niż moja relacja z kotami. Ogólnie – nie przepadam, tylko od czasu do czasu trafi się jakiś rudy pluszak, który skojarzy mi się z Garfieldem (więc przez sentyment go uszanuję) albo jakiś biedny, schorowany mruczek, który sprawi, że zrobi mi się go żal (no bo żal stworzenia, które się męczy) i chociaż na chwilę zapomnę o tym, że koty boją się ogórków, bez przyczyny rzucają się na różne rzeczy i chodzą na dwóch łapach. No i, między innymi przez to, jakoś nie jest mi z nimi po drodze 😀

Z fejsbukami i instagramami jest gorzej, bo taki Garfield albo chory biedaczek trafia się jeszcze rzadziej. W większości przypadków naprawdę nie mogę uwierzyć w to, co ludzie wrzucają i komentują. No, dobra – wygląda na to, że ten post będzie jakimś koszmarnym użalaniem się nad rakotwórczymi właściwościami Internetu, ale przecież na pewno nie tylko ja to zauważam, rajt? I – jasne, jako osoba, która w tych social mediach się udziela, to trochę dziwne, że (skoro już jesteśmy w tej tematyce) planuję zrobić kupę do własnej kuwety, ale och, Internecie! Jakże ciężko się z Tobą żyje!

Będzie płacz iks de

Do dziś nie zapomnę sytuacji, która sprawiła, że już nie wdaję się w dyskusje w komentarzach. Zdarzało mi się to średnio raz na pół roku i bardzo, ale to bardzo chciałam nie pisać, zastanawiałam się dwa razy, czy kliknąć enter, a później czy jednak tego komentarza nie usunąć, ale jakoś – naiwnie myślałam sobie – dooobra tam, może ktoś pójdzie dzięki temu po rozum do głowy (szanse małe, ale zawsze jakieś są!). Sprawa dotyczyła jakiejś (chyba) amerykańskiej (na pewno) piłkarki, która trenowała w piątym miesiącu ciąży. W tekście ofkors wytłumaczone, że unika kontaktu, tylko tam sobie postrzela trochę, no – generalnie – jest bardzo uważna, pełna odpowiedzialność itd. Nie chcę wzbudzać nadmiernych, negatywnych emocji, ale nie mogę nie zwrócić uwagi na fakt, że komentowali sami mężczyźni. I chłopaki. Jeden z pierwszych komentarzy, jakieś 600 lajków:

“Dostanie w brzuch, poroni i będzie płacz XD”

No, kurde, właśnie taki był. Z tym “XD” na końcu – nie dopisałam, nie wymyśliłam, sto pro oryginał. Aaaa, czekajcie! Bo tu jeszcze ważne info: to nie był artykuł w żadnym “Sporcie Dla Betonów”, tylko w kulturalnym, wydawałoby się, “TVP Sport”. No więc am weri sori i chciałabym mieć więcej zrozumienia dla tak komentujących elementów społecznych, ale zestawienie “poronienia” z “XD” przez jakiegoś gówniarza spowodowało tak srogie ścięcie się moich białek w oczach, że efekty tego ścięcia odczuwam do dziś.

Na szczęście mam na tyle oleju, żeby nie pisać “Jak możesz dodawać taki komentarz?!”, bo odpowiedziałby mi “A Ty to pewnie masz okres XD” – i pozamiatane. Mam, nie mam – nieważne, argument ostateczny. Ale potrzeba mojego wsparcia wobec tej dziewczyny była tak duża, że zdecydowałam się napisać, grzecznie i serdecznie – jak to ja – że no, chłopaki, chillout, przecież powiedziała, że jest bardzo uważna, że nie trenuje tam, gdzie piła leci jak bomba i tak dalej, i tak dalej. No i na co mnie to było? “NA TRENINGU NIGDY NIE WIADOMO”, “MÓJ KOLEGA TEŻ UWAŻAŁ A DOSTAŁ W JAJA”, “PIŁKA SIĘ ODBIJE RYKOSZETEM I CO I CO?”.

No co no, jajco chłopaki. Chwała Wam za to, że Wy w ciąży nie podjęlibyście się tak skrajnie nieodpowiedzialnego czynu.

Dziękuję, nie tańczę, wolę obok stać

No więc to był moment przełomowy, po którym nic już nie było takie samo 😀 Co prawda nieco bardziej wyrozumiałe głowy udzieliły mi wsparcia w postaci lajka, ale w komentarzach poleciała taka lawina, że w końcu wyłączyłam powiadomienia do posta – DANKE, GENUG, TSCHÜSS, AUF WIEDERSEHEN. A to w sumie przecież nie był nawet hardkorowy hejt, bo Internet pełen jest o wiele bardziej zażartych jatek.

Jasne, sama nie jestem Internetowa Matka Przenajświętsza Kalkuta, bo pamiętam jak dziś, że zimą, kiedy stężenia smogu przekraczały normę o jakieś milion dwieście tysięcy procent, trochę nakrzyczałam na kierowców, którzy jeżdżą autami sami. I życzyłam im, żeby ich kolejka była najdłuższa i żeby im nie wszedł jeden mecz na kuponie za 2 zł. Ale no, uważam, że było to dalekie od bycia chamem! Wszak chamem po prostu nie jestem, więc jak mogłabym coś w taki sposób skomentować? Nie przeszłoby mi to przez enter, naprawdę.

Nie bądź chamem, proszę uprzejmie

I tak sobie obserwuję ten Internet, odlajkowawszy już z pińcet stron, a do kolejnych stu kliknąwszy “Ukryj wszystkie posty”. Jakoś przędę, ale jestem zła, bo lubię wiedzieć, co dzieje się w świecie. Niestety – prawie każdą stronę z informacjami musiałam odlajkować, bo komentarze sprawiały, że mi odparowywała maź ze stawów. I chociaż nad częścią przeszłam już do porządku dziennego, to i tak czasem się zastanawiam: PO CO?!

No po co, człowieku, kurde! Weź zerknij w lustro zanim coś napiszesz, weź powiedz sobie “Nie jestem taki” albo napisz to sobie na kartce i powieś w widocznym miejscu. Nie pisz tego świństwa, które Ci przyszło do głowy, bo – again! – po co?

Więc jak nie znajdziesz żadnego sensownego powodu, innego niż “żeby komuś dosrać”, to może lepiej nie wysyłaj tego w świat? No bo wiesz, w Internecie możesz być sobą, ale jak jesteś chamem, to lepiej bądź kimś innym.

5!

0 0 vote
Article Rating

Córka Trenera

A dzień dobry, witam i o zdrowie pytam! Jak dobrze, to najważniejsze. A wszystkie mniej ważne rzeczy znajdziesz na tym blogu. Chałupy welcome to!
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments